Blog anksfoto

Luty 7th, 2012 Brak komentarzy

Nie wrzucałam tu jeszcze informacji, a w sumie wypadałoby :)

Ogarnęłam bloga fotograficznego z moimi zdjęciami – do obejrzenia pod adresem http://blog.anksfoto.pl/ – są już 3 notki :D
Jest to miejsce poniekąć przygotowane już pod działalność komercyjną, choć zabieram się za nią na razie dość nieśmiało – pierwsze zlecenia dopiero w okolicach wakacji. Prawdopodobnie blog częściowo zastąpi mój fanpage, ponieważ facebook kiepsko eksponuje na nim zdjęcia.

Zapraszam do oglądania i komentowania najnowszej notki z Elvorien i Kisielem :) Polecam też dodanie bloga do RSSów :)

 

http://blog.anksfoto.pl/2012/02/elvorien-i-kisiel/

Clean slate.

Styczeń 8th, 2012 Brak komentarzy

Lubię zaczynać od nowa.

Nowy Rok, nowe plany, nowe nastawienie do świata i życia. Teraz będzie prosty szlak, równy ścieg, zero potknięć, które zaburzą harmonię. Żadne tam wielkie noworoczne postanowienia. Po prostu tabula rasa. Clean slate.

I podniecenie i radość z zapisywania tego na nowo.
To więcej niż satysfakcja (lub rozczarowania) z podsumowań.

(Tylko czemu, do jasnej cholery, ciągną się za mną kupy z zeszłego roku?! Niech im ktoś nakopie do tyłka!)

I’m a walking cliché.

Listopad 6th, 2011 2 comments

Przeżywam mikrozauroczenia. Drobnym gestem odgarniania włosów z twarzy, cechą charakteru, spojrzeniem, kształtem dłoni, śmiechem, sprężystym krokiem. Kawałkiem plastiku, fragmentem książki, motywem w piosence, refleksem słońca migoczącym na chodniku, zapachem powietrza, mgłą o poranku, cieniem na ścianie.
Kalendarium wrażeń. Detale z życia.

Duże zauroczenia zostawiam na później.

Że ja, ja się tego wyrzekam.

Październik 17th, 2011 Brak komentarzy

Znowu nastał w moim żivocie taki czas, kiedy mój stosunek do poszczególnych osób w moim kręgu (haha) zmienia się diametralnie. Niektórzy zapracowują na to samodzielnie swoim zachowaniem, o innych po prostu dowiaduję się nieznanych faktów, mniej lub bardziej niemiłych dla mnie bądź ogólnie. Niby c’est la vie, everybody lies i czego się spodziewałaś, kiedy dzisiaj każdy jest egoistą (włącznie z tobą samą, ale to insza inszość).
Tym niemniej, anksy choć szybko się adaptują do nowych sytuacji, to jednak wolą stagnację i wszelkie zmiany wytrącają je z równowagi (obvious things are obvious).
I tak za każdym razem boli mnie, kiedy ja wychodzę z sercem na dłoni, a z powrotem dostaję tylko inwektywy, pomyje i ogólny brak zrozumienia. Nie spodziewam się wzajemności, broń boże, ale kiedy ty bronisz kogoś wobec innych, tłumacząc, że ta osoba wcale nie jest taka, jak innym się wydaje, starasz się ją zrozumieć, a w podzięce pluje ci w twarz, to już jednak można stracić wiarę w ludzi. (Fascinating, że jeszcze ją posiadasz).

Staram się być miła dla ludzi. Naprawdę. Owszem, przyznaję, że ze względu na wieloletnie braki w socjalizacji, wychodzi mi to różnie, ale chęci są. Nie wiem, kiedy się w końcu nauczę, że ludzie przeważnie mają w dupie, co czujesz, i nie warto się nimi przejmować.

Co cię ominie, to cię wzmocni

Lipiec 30th, 2011 5 comments

Ile razy ominęło was jakieś wielkie zdarzenie albo niesamowity spontan, bo musieliście coś wybrać albo przerosła was logistyka? I jaki to miało na was wpływ?

Ja nie liczę, ale parę razy się zdarzyło i bardzo dobrze je pamiętam. Właśnie przed chwilą doszliśmy z Argasem do wniosku, że jeden taki spontan roku nie dojdzie do skutku ze względu na odległości, PKP i moją niemożność wzięcia urlopu. Rzecz sprowadza się bowiem do bycia osobą towarzyszącą na weselu ponad 700km od Poznania. Geekowym do tego. Mogłoby być epicko. Z racji tego, że nie pojadę nigdzie na wakacje w tym roku, staram się robić weekendowe wypady, ale trudno być entuzjastycznym wobec 15-togodzinnej podróży pociągiem z czterema przesiadkami :D

5 lat temu znajomi proponowali mi miesięczną wyprawę do Hiszpanii na Camino de Santiago. Długo się zastanawiałam, bo chciałam tamte wakacje przeznaczyć na jakieś praktyki i zarobić na laptopa. Wiedziałam jednak, że jeśli nie pojadę teraz (wtedy), to nie pojadę pewnie już nigdy. I co zrobiła praktyczna i przyziemna Anks?
Poszła do pracy, a jakże. Dzięki czemu ma dziś swoje białe jabłuszko, a także parę innych gadżetów z japcem.

Gdybym pojechała wtedy do Hiszpanii, dziś pewnie miałabym mnóstwo zdjęć, wspomnień…
Ale z drugiej strony, nie idąc na praktyki, nie poznałabym Yano i pewnie nigdy nie byłoby mnie na Blipie ;)
A ile rzeczy by mnie ominęło, gdyby mnie nie było na Blipie, ho ho.

Zabawne, jak to właśnie nasze wybory nas określają i wyznaczają ścieżki.

PS. Przyjmę propozycje na spontaniczne weekendy sierpnia :D

Coś się skończyło…

Lipiec 19th, 2011 1 komentarz

DISCLAIMER: jeśli nie czytałeś Pottera, ewentualnie czytałeś dawno temu i nie chcesz sobie popsuć zabawy – nie czytaj dalej, bo spoileruję.

Parę dni temu była premiera HP&DH part 2. Jako że z fandomem już dawno nie miałam styczności, choćby z racji ukończenia sagi, niespecjalnie oczekiwałam zakończenia ekranizacji, tym bardziej, że filmy nigdy mnie nie zachwycały. Oglądałam je po czasie i tylko dla wybranych postaci – Luciusa (który IMO był jedną z lepiej zrobionych bohaterów) i Seva (niestety, Rickman jest 20 lat za stary do roli, meh). Myślałam, że miłość do Seva umarła śmiercią naturalną. Do soboty.

W sobotę bowiem wylądowałam w Warszawie u Uliczki celem obejrzenia 7 cześci. Z Uliczką to w ogóle jest ciekawa historia, bo znamy się z fandomu od jakichś 7 albo 8 lat, w okolicach 5 i 6 tomu razem rozkminiałyśmy pewne kwestie, wreszcie byłam pod wielkim wrażeniem jej Fanfików, które bardzo dawno temu znalazłam na jednej z pierwszych stron o Sevie. Jakieś pół roku temu pojawiła się na Blipie jako ^futureperfect i niedawno po raz pierwszy spotkałyśmy się IRL.
Pamiętałam, że 7 tom był dość słaby – czytałam go raptem 2 razy, z czego pierwszy raz na obozie, drukowany z internetu. Potem wracałam już tylko do Prince’s Tale.

Jakież było moje zdziwienie w związku z tym, jakie wrażenie wywarło na mnie 7.2. Bo wywarło ogromne. Tym bardziej, że nie miałam w głowie treści HP&DH na świeżo.
O tyle o ile generalnie w poprzednich częściach skopali większość scen ze Snapem, to tu udało się zrobić wszystko prawie idealnie, given the circumstances like Rickman’s age. Sam moment śmierci, bez tej śmiesznej klatki Nagini z książki. Zmodyfikowali jego scenę z Potterem, jest bardziej ckliwa, do „Look.. at… me…” dodali „You have your mothers eyes”. Jeśli zaś chodzi o Prince’s Tale. Teraz wydaje mi się, że za dużo wycięli z dzieciństwa Seva i Lily. Sev tam jest zbyt uładzony, a przecież najmilszym dzieckiem to on nie był. Plus scena, w której Sev prosi Dumbledore’a o to, żeby ukryć Potterów – tu Rickman słabo. Jednakże wszystko rekompensuje scena w Godric’s Hollow, której nie ma w książce, a była w wielu FFach, m.in. Uliczki, a nawet ja coś podobnego popełniłam. I to jeszcze przeplecione ze sceną „- After all this time? – Always.”
Rickman nie mógł tego lepiej zagrać. W Godric’s Hollow emotional breakdown, podczas rozmowy z Dumbledore spokój, pogodzenie z losem, cierpienie, nie wiem, jak to inaczej określić. Ryczę jak bóbr za każdym razem. Nie mogę się powstrzymać, to takie niesprawiedliwe, że musiał zginąć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I warto jeszcze zwrócić uwage na scenę w gabinecie Dumbledore’a, kiedy Sev jest zrozpaczony po tym, jak Lily zginęła. Nie wiem, co za retusz czy lifting zrobili Rickmanowi, ale zastanawiam się, dlaczego nie mogli zrobić tego od razu, od pierwszej części :[ Profil Rickmana tutaj – spełnienie marzeń.

Wszystko wróciło.
Aktualnie od kilku dni słucham bez przerwy OST do Deathly Hallows, mimo, że Desplat się nie popisał. Motyw Severus and Lily jest najdłuższym utworem na płycie. Dzisiaj byłam po raz drugi na filmie. I w przyszłym tygodniu idę po raz trzeci ze Slav, z którą zaczynałam przygodę z Potterem jeszcze w gimnazjum.
Pojechałam też do domu po wszystkie tomy w oryginale, zabrałam segregator z rysunkami. Przypomniało mi się, jak czytałam 7. tom i co chwilę natrafiałam na rzeczy, które można było skomentować zdaniem: „Meh, to już było w jakimś fanfiku”. Jak dobrze pamiętam, rozkmina na temat relacji Seva i Lily zaczęła się już jakoś po 3. albo 4. tomie. Sama mam fanarty z nimi datowane na 30.04.2003. Na pewno od 3. tomu było wiadome, że Sev zginie i rozkminy tyczyły się tylko tego, jak głupia to będzie śmierć.
Wszystko wróciło. Rysunki, rozkminy, wywiady z JKR, strona www… Kolejki w empiku po oryginalne wersje, jakieś zloty fanów.
Nigdy nie udało mi się zaktualizować opisu Snape’a po 7 tomie. Jest tylko stan na HBP, notabene pełen słusznych wniosków co do HP&DH…

Niewątpliwie jest to saga, która miała na mnie ogromny wpływ. Do dzisiaj noszę żałobę na krzyżu harcerskim (lol) i pierścień z wężem na palcu. Właśnie planuję zakup Slytherinowego krawata.

Nie wiem, jak długo będę pod takim wrażeniem, mam nadzieję, że jak najdłużej, bo w zasadzie nigdy nikogo tak nie kochałam jak Severusa Snape’a.

PS. Na zupie otagowany jest wątek z gifami i obrazkami Sevowymi. Enjoy.

Nowy blog

Czerwiec 25th, 2011 Brak komentarzy

Tym razem o Poznaniu. Jeszcze nie mam sprecyzowanego jego kształtu, ba! jeszcze nawet zdjęć za bardzo nie ma, ale jest sesja, aż tak nie prokrastynuję ;]

W przyszłości zapraszam na Anks w Poznaniu.

Połowiczny rozpad emocji.

Maj 3rd, 2011 Brak komentarzy

I w tej chwili nie wiesz, jak nie czuć, kiedy czujesz. Chociaż nie każdą cząstką tylko może tak połową, albo już jeszcze mniej – wiadomo, czas leczy. Ukłucie igłą zazdrości, po którym ślad wciąż pulsuje gdzieś pod skórą. Gorzki uśmiech na wspomnienie zapewnień i obietnic, o których pamiętasz już tylko ty. Siódme niebo, które nigdy nie wybuchło.

Opanuj się, dziewczyno. Get a life. Klina klinem, czy coś.

Plener z Formatami – Niepruszewo

Marzec 26th, 2011 3 comments

Byliśmy dzisiaj na plenerze w Niepruszewie – fotografowaliśmy szeroko pojętą architekturę w opuszczonym folwarku i dworku. Miejsce zrobiło na mnie ogromne wrażenie.

Z wygooglanych informacji wynika, że folwark ów był kiedyś gorzelnią, a także stajnią, natomiast pałac został zbudowany w 1870 roku dla książąt von Reuss. Po wojnie oba obiekty zostały przejęte przez PGR i podobno w tym czasie były zadbane. Od 1994 roku właścicielem kompleksu był bank WBK (dzisiaj Bank Zachodni WBK). W 2001 sprzedano go prywatnemu właścicielowi – poznańskiemu biznesmenowi, który zapowiadał stworzenie ośrodka rekreacyjnego lub hotelu, z czego oczywiście nic nie wyszło. Obecnie przebywa on w Belgii, kontakt z nim jest utrudniony, a nieruchomość niszczeje, rozkradana z drewnianych i metalowych elementów a także cegieł. Podobno pałac z przyległościami jest w tej chwili na sprzedaż za 7 milionów złotych. Czytałam też, że wobec właściciela toczy się postępowanie z tytułu niszczenia zabytku przez zaniechanie.
Naprawdę żal na to patrzeć :(

Moje zdjęcia to raczej detale – ciężko mi było sfotografować całość ze względu na ograniczenia techniczne jak i czasowe.
Więcej można jednak zobaczyć (i przeczytać) pod poniższymi linkami:
- http://eksploratorzy.com.pl/viewtopic.php?f=78&t=3632
- http://daszka.dicant.net/2009/04/palac-w-niepruszewie/
- http://poznan.naszemiasto.pl/archiwum/1936714,niepruszewo-palac-w-rekach-prokuratora,id,t.html

Bonus: zdjęcia z Opuszczone.com z 2009 roku.

Na tym filmie widać, że jeszcze rok temu farba nie odchodziła ze ścian płatami, podłogi były w miarę czyste i nie zmiękłe od wilgoci, a świetlik i niektóre okna wciąż miały szyby. To straszne, jak w tak krótkim czasie ten budynek tak podupadł :(

Jak widać, jakis czas temu zaczęła się kradzież cegieł ;/

Jeszcze 2 lata temu w miejscu tej czarnej okrągłej dziury był zegar. Już go nie ma…

Dach przecieka, strop się zapada, więc podłoga w pokojach porośnięta jest mchem.

Srodek dachu pałacu kiedyś zdobił świetlik – dzisiaj szyby w nim są powybijane i strach pod nim przechodzić. Korytarz na piętrze ma pięknie zdobioną drewnianą balustradę.

A tak to wygląda na dole. Wszędzie pełno szkła.

Jeszcze rok temu farba ze ścian nie odchodziła takimi płatami, a schody miały balustradę.

Więcej na mojej Picasie.

Na pewno wrócę jeszcze do Niepruszewa, bo to kapitalne miejsce na klimatyczne sesje zdjęciowe. A poza tym, nie zwiedziłam wszystkich budynków ;)

Do kogo biegłam?

Marzec 22nd, 2011 Brak komentarzy

To było tak, to było tak
Spóźniona biegłam na spotkanie
A Ty wyrosłeś jak spod ziemi
Po prostu wpadłeś na mnie
Pierwsza dotknęłam Twojej ręki
Czy to głód serca czy ciała
Serce, ciało, dusza – wszystko razem
A reszta, reszta sama się stała

Do kogo biegłam nie pamiętam
A Ty do kogo – nie chcę wiedzieć
Znam Twoje imię, kolor oczu
Znam Twoje ciało i mam Ciebie

Gdyby zapytał mnie ktoś wtedy
Jak masz na imię – nie wiedziałam
Jaki jest kolor Twoich oczu
Nie tego też wtedy nie znałam
Pierwsza dotknęłam Twojej ręki
Czy to głód serca czy ciała
Serce, ciało, dusza – wszystko razem
A reszta, reszta sama się stała

Do kogo biegłam nie pamiętam
A ty do kogo – nie chcę wiedzieć
Znam Twoje imię, kolor oczu
Znam Twoje ciało i mam Ciebie

To było tak, to było tak
Spóźniona biegłam na spotkanie
A Ty wyrosłeś jak spod ziemi
Po prostu wpadłeś na mnie

Do kogo biegłam nie pamiętam
A ty do kogo – nie chcę wiedzieć
Znam Twoje imię, kolor oczu
Znam Twoje ciało i mam Ciebie

WordPress SEO fine-tune by Meta SEO Pack from Poradnik Webmastera

Switch to our mobile site